Reliant Scimitar GTE odrodzenie

Reliant Scimitar GTE odrodzenie Stronka ilustruje etapy odrestaurowywania samochodu Reliant Scimitar GTE.

29/09/2025
29/09/2025

Po prawie 5 latach wrócił do mnie Reliant. Tego, co przeszedłem, żeby go odzyskać, nie życzę nikomu. Resztę opowiadam w filmie. Teraz kupuję i sprowadzam z UK części, które zostały rozkradzione.

10/10/2016
Sprzątanie – chyba najprzyjemniejszy moment poznawania swojego auta i odkrywania jego przeszłości. Sprzątając, zaprzyjaź...
17/11/2014

Sprzątanie – chyba najprzyjemniejszy moment poznawania swojego auta i odkrywania jego przeszłości. Sprzątając, zaprzyjaźniamy się z samochodem, pieścimy go jak najukochańszą, najbliższą sercu osobę z dużą dozą namiętności, wyczucia, a każdy dotyk elektryzuje jakby był pierwszym w życiu. Wchodzimy w najbardziej skrywane zakamarki, widzimy miejsca, których jeszcze nikt nie widział, a te których nie da się zobaczyć po prostu dotykamy wyobrażając sobie, że nasze zmysły razem współgrają. Używając specjalnie przeznaczonych do tego narzędzi, staramy dostarczyć się maksimum komfortu, skuteczności nie tracąc przy tym kontroli nad wykonywaną czynnością, którą łechtamy własną strefę rozkoszy. Tak było też w moim przypadku. Odpaliłem Reliancika z myślą o doprowadzeniu go do stanu, w jakim można by było swobodnie podziwiać jego wnętrze oraz jakże piękną linie nadwozia. Za pomocą bardzo użytecznej maszyny zwanej potocznie odkurzaczem dotarłem w jakże dawno nieodwiedzane zakamarki (dzięki temu wzbogaciłem się o kilka centów, a samochód pozbył się pozostałości z chicken invaders w postaci piór). Kolejną rzeczą było doprowadzenie deski rozdzielczej oraz wszystkich plastikowych elementów wnętrza do stanu używalności. Po skończonej pracy wewnątrz przyszła kolej na odświeżenie z zewnątrz. Z pomocą przyszła gąbka w towarzystwie wody. Zacząłem usuwać wszelakie zabrudzenia z samochodu sprytnie za pomocą gąbki. Ja i moje auto tworzyliśmy jedność – podziwiałem krągłości delikatnie muskając figlarne linie nadwozia. Przesuwając się od przodu w kierunku zacnych linii tyłu napięcie rosło aż skończyło się tak, jak kończy się zawsze – wulkan rozpalonych emocji wraz ze strumieniem wzburzonej wody trysnął na karoserię i wtedy moim oczom ukazało się to, co prezentuję na kolejnych zdjęciach… skąpana w blasku słonecznych promieni ikona motoryzacji.

17/11/2014
Minął miesiąc. Wróciłem do Polski. Reliant stoi przykryty plandeką pod wiatą. Pierwszy kontakt – auto wygląda nieziemsko...
04/02/2014

Minął miesiąc. Wróciłem do Polski. Reliant stoi przykryty plandeką pod wiatą. Pierwszy kontakt – auto wygląda nieziemsko – dużo lepiej prezentuje się na żywo niż na zdjęciach. Długa maska, dwubryłowa konstrukcja, nadwozie shooting brake – to właśnie cały Scimitar. Stoi zakurzony, otwieram drzwi, wchodzę do środka. Siedzi się dosyć nisko, czuć zapach starości – w końcu ma te swoje ponad 30 lat. Wnętrze w dobrym stanie, dosyć brudne. Wkładam kluczyki. Zapłon jest, elektryka niestety nie działa – trzeba będzie posprawdzać kabelki i uziemienie. Ale nie to jest najważniejsze – wołam rodzinkę – pasuje go pierwszy raz zapalić i usłyszeć magiczną pieśń 6 cylindrów w układzie V. Zalewam 5 litrów benzyny – powinno wystarczyć. Przekręcam kluczyk… kręci… nie zapalił. Ponawiam próbę… nie zapalił. Trzeci raz – znowu nic. Jak mówi przysłowie – „do trzech razy sztuka” – więc kręcę po raz czwarty bo przesądny nie jestem :P Niespodzianka – zapalił… i zgasł. Ważne, że choć raz się udało. Zapalam po raz piąty – długo kręci, ale złapał. Ładnie chodzi, dźwięk przeszywa – jadę się przejechać – chociaż kawałek. Bulgot silnika jest nie do opisania. Moja radość również – otwieram dach i powoli ruszam. Puszczam sprzęgło – Reliancik toczy się do przodu z wdziękiem baletnicy wydając przy tym odgłos jak czołg. Co jakiś czas gaśnie – tym zajmę się podczas renowacji. Wrażenia z dnia dzisiejszego – bezcenne. Kolejny etap – sprzątanie.

Pierwsze odpalenie Reliancika po zakupie.

Gdy już wygrałem aukcję, skontaktowałem się z firmą zajmującą się przewozem samochodów z Anglii do Polski. W międzyczasi...
06/01/2014

Gdy już wygrałem aukcję, skontaktowałem się z firmą zajmującą się przewozem samochodów z Anglii do Polski. W międzyczasie mailowałem z właścicielami auta. Jak się okazało, było to starsze małżeństwo, z czego jedna połówka nie powiedziała drugiej o kontakcie ze mną. Ustaliłem z kierowcą koszty oraz datę odbioru samochodu w Anglii. W tym samym czasie otrzymałem informację od sprzedającego, że wystawia ponownie Relianta na aukcję, ponieważ się nie odzywam. Ogarnęła mnie panika – z jednej strony wszystko zapięte na ostatni guzik, z drugiej, wchodzę na ebay, a tam ponownie widnieje mój samochód na licytacji. Po kilku telefonach sprawa się wyjaśniła. Okazało się, że zarówno ja, jak i kierowca, kontaktowaliśmy się z kobietą, natomiast ona z niewiadomych przyczyn nie powiedziała o tym mężowi. Minęło kilka dni. Otrzymuje telefon. Kierowca informuje mnie, że już jest na miejscu i pyta, jaką umowę spisujemy. Podałem swój polski adres i autko poszło z papierami na eksport. Po kilku dniach Reliant był w Polsce, w Oświęcimiu. Tam postał jakieś dwa tygodnie, po czym został przywieziony o czwartej nad ranem pod mój dom. Dzięki pomocy rodziny, autko udało się wepchnąć na podwórko i zaparkować pod wiatą. Ja w tym czasie jeszcze byłem w Anglii i do końca kontraktu pozostało mi około miesiąca. Spełniłem swoje marzenie, ale to nie ja jako pierwszy mogłem go oglądać… okropne uczucie… Poprosiłem kuzynkę, aby zrobiła zdjęcia i wysłała mi na maila. W międzyczasie słyszałem wiele opinii (pozytywnych) – autko zrobiło furorę wśród rodziny i sąsiadów – w sumie nie jestem ani trochę zdziwiony :) Poniżej kilka zdjęć od mojej kuzynki, które otrzymałem na maila.

Jak to wszystko się zaczęło? Od zawsze pasjonowała mnie motoryzacja – i to nie najnowsze plastikowe zabawki, tylko stare...
12/12/2013

Jak to wszystko się zaczęło? Od zawsze pasjonowała mnie motoryzacja – i to nie najnowsze plastikowe zabawki, tylko stare, masywne, posiadające duszę samochody powstające z pasji i szaleństwa. Czy mogłem sobie pozwolić na to, by posiąść jednego z nich? Początkowo nie. Wszystko jednak zmieniło się jakiś rok temu. Uwielbiam amerykańską motoryzację – w szczególności lata siedemdziesiąte. Aż dostaję ciarek na samą myśl o Fordzie Mustangu Mach 1 z 1969 r., Chevrolecie Chevelle SS, Plymouthcie Roadrunnerze, Lincolnie Continentalu Mark III czy Dodge Challengerze R/T. Jednak, aby móc posłuchać najpiękniejszej muzyki na świecie, jaką jest dźwięk silnika V8, trzeba mieć zasobny portfel. Co mogłem zrobić będąc świeżo po studiach, mając kredyt studencki na karku i bezrobocie w kieszeni?? Oczywiście wyjechać za granicę. Ponieważ człowiek z natury jest istotą myślącą, stwierdziłem, że najlepiej będzie udać mi się do Anglii (język, dobry przelicznik walutowy, rozwinięty rynek samochodowy). Gdy już podjąłem decyzję o wyjeździe, postanowiłem zapoznać się dokładniej z angielskim rynkiem starych samochodów, gdyż oczywiście w planach miałem, żeby wrócić do Polski będąc posiadaczem klasyka. Jak się okazało, wybór w Anglii jest ogromny, ale tylko parę modeli było dla mnie osiągalnych. Szukałem czegoś, co przykuje moją uwagę, zwiększy ciśnienie benzyny we krwi i pozwoli chodzić z ‘bananem’ na twarzy. Podjąłem decyzję – Reliant Scimitar GTE – to auto które chcę mieć. Silnik Forda 3.0 V6 Essex – mniejszy brat V8, większość części dostępna na rynku, koszty zakupu niewielkie, unikatowe nadwozie typu shooting brake, napęd na tył i 135 kucyków ze stajni Forda pod maską. Auto w 100% spełniało moje wymagania. Do wyboru kilka generacji: najstarsza SE5 – chromowane zderzaki, niewielkie nadwozie, SE6 – z dostosowanymi do lat siedemdziesiątych plastikowo – gumowymi zderzakami i większym, za to cięższym nadwoziem, SE6A, niewielki lifting, SE6B – zmienione serce na 2.8 V6 Cologne. Odrzuciłem wersję z automatyczną skrzynią biegów, wersję z silnikiem 2.8, oraz chromowane zderzaki – dlaczego? Ponieważ automat nie daje takiej frajdy z jazdy, serce 3.0 zawsze lepsze niż 2.8, wersja bez chromowanych zderzaków jest bardziej agresywna z wyglądu, wg mnie bardziej przypomina amerykański styl oraz idealnie trafia w mój gust. Ponadto postanowiłem, że dodatkową poszukiwaną przeze mnie opcją będzie Webasto sunroof, czyli odsuwany do połowy dach (lubię mieć coś innego niż wszyscy). Wyjechałem do Anglii. Ciągle praca, praca, praca, a w międzyczasie poszukiwanie skarbu. Pierwszy wyjazd niestety zakończył się nagłym powrotem do Polski – bez samochodu. Na początku tego roku wyjechałem ponownie. Zaopatrzony w gotówkę, znów postanowiłem poszukać auta dla mnie. W okolicach kwietnia pojawił się ciekawy egzemplarz – model SE6A, za niewielkie pieniądze, Webasto sunroof, manual. Napisałem do właściciela, odpisał. Oferta naprawdę była gorąca. Napisałem ponownie. Brak odpowiedzi. Dlaczego? Wtedy jeszcze nie wiedziałem. Dowiedziałem się dopiero kilka tygodni później, gdy na stronie klubu Scimitara zobaczyłem zdjęcia zakupionego i wywożonego na lawecie auta… Mówi się trudno, trzeba żyć dalej i szukać. Kolejna ciekawa oferta pojawiła się gdzieś końcem maja. Był to niestety model SE5, ale w super stanie. Postanowiłem licytować. Przegrałem o kilka funtów. Żal. Jak to się mówi, do trzech razy sztuka. Znów licytacja, model identyczny jak za pierwszym razem, manual, Webasto sunroof, stan ok ale wyrejestrowany. Licytuję. Gdy aukcja dobiegała końca, a moja oferta 671 funtów wciąż była najwyższa, byłem przekonany, że za tak niewielkie pieniądze nie ma szans go kupić. Ostatnie sekundy aukcji to coś w stylu alkoholowego upojenia – serce zaczyna dziwnie bić, oddech robi się płytki, w głowie mętlik i pot na rękach. 3 sekundy, 2, 1. Koniec. Pojawia się informacja. Czytam – wygrałem!!!! Wow. . Euforia. I’m so happy. Oto kilka zdjęć z aukcji.

Adres

Tuchów
33-170

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Reliant Scimitar GTE odrodzenie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria