12/12/2013
Jak to wszystko się zaczęło? Od zawsze pasjonowała mnie motoryzacja – i to nie najnowsze plastikowe zabawki, tylko stare, masywne, posiadające duszę samochody powstające z pasji i szaleństwa. Czy mogłem sobie pozwolić na to, by posiąść jednego z nich? Początkowo nie. Wszystko jednak zmieniło się jakiś rok temu. Uwielbiam amerykańską motoryzację – w szczególności lata siedemdziesiąte. Aż dostaję ciarek na samą myśl o Fordzie Mustangu Mach 1 z 1969 r., Chevrolecie Chevelle SS, Plymouthcie Roadrunnerze, Lincolnie Continentalu Mark III czy Dodge Challengerze R/T. Jednak, aby móc posłuchać najpiękniejszej muzyki na świecie, jaką jest dźwięk silnika V8, trzeba mieć zasobny portfel. Co mogłem zrobić będąc świeżo po studiach, mając kredyt studencki na karku i bezrobocie w kieszeni?? Oczywiście wyjechać za granicę. Ponieważ człowiek z natury jest istotą myślącą, stwierdziłem, że najlepiej będzie udać mi się do Anglii (język, dobry przelicznik walutowy, rozwinięty rynek samochodowy). Gdy już podjąłem decyzję o wyjeździe, postanowiłem zapoznać się dokładniej z angielskim rynkiem starych samochodów, gdyż oczywiście w planach miałem, żeby wrócić do Polski będąc posiadaczem klasyka. Jak się okazało, wybór w Anglii jest ogromny, ale tylko parę modeli było dla mnie osiągalnych. Szukałem czegoś, co przykuje moją uwagę, zwiększy ciśnienie benzyny we krwi i pozwoli chodzić z ‘bananem’ na twarzy. Podjąłem decyzję – Reliant Scimitar GTE – to auto które chcę mieć. Silnik Forda 3.0 V6 Essex – mniejszy brat V8, większość części dostępna na rynku, koszty zakupu niewielkie, unikatowe nadwozie typu shooting brake, napęd na tył i 135 kucyków ze stajni Forda pod maską. Auto w 100% spełniało moje wymagania. Do wyboru kilka generacji: najstarsza SE5 – chromowane zderzaki, niewielkie nadwozie, SE6 – z dostosowanymi do lat siedemdziesiątych plastikowo – gumowymi zderzakami i większym, za to cięższym nadwoziem, SE6A, niewielki lifting, SE6B – zmienione serce na 2.8 V6 Cologne. Odrzuciłem wersję z automatyczną skrzynią biegów, wersję z silnikiem 2.8, oraz chromowane zderzaki – dlaczego? Ponieważ automat nie daje takiej frajdy z jazdy, serce 3.0 zawsze lepsze niż 2.8, wersja bez chromowanych zderzaków jest bardziej agresywna z wyglądu, wg mnie bardziej przypomina amerykański styl oraz idealnie trafia w mój gust. Ponadto postanowiłem, że dodatkową poszukiwaną przeze mnie opcją będzie Webasto sunroof, czyli odsuwany do połowy dach (lubię mieć coś innego niż wszyscy). Wyjechałem do Anglii. Ciągle praca, praca, praca, a w międzyczasie poszukiwanie skarbu. Pierwszy wyjazd niestety zakończył się nagłym powrotem do Polski – bez samochodu. Na początku tego roku wyjechałem ponownie. Zaopatrzony w gotówkę, znów postanowiłem poszukać auta dla mnie. W okolicach kwietnia pojawił się ciekawy egzemplarz – model SE6A, za niewielkie pieniądze, Webasto sunroof, manual. Napisałem do właściciela, odpisał. Oferta naprawdę była gorąca. Napisałem ponownie. Brak odpowiedzi. Dlaczego? Wtedy jeszcze nie wiedziałem. Dowiedziałem się dopiero kilka tygodni później, gdy na stronie klubu Scimitara zobaczyłem zdjęcia zakupionego i wywożonego na lawecie auta… Mówi się trudno, trzeba żyć dalej i szukać. Kolejna ciekawa oferta pojawiła się gdzieś końcem maja. Był to niestety model SE5, ale w super stanie. Postanowiłem licytować. Przegrałem o kilka funtów. Żal. Jak to się mówi, do trzech razy sztuka. Znów licytacja, model identyczny jak za pierwszym razem, manual, Webasto sunroof, stan ok ale wyrejestrowany. Licytuję. Gdy aukcja dobiegała końca, a moja oferta 671 funtów wciąż była najwyższa, byłem przekonany, że za tak niewielkie pieniądze nie ma szans go kupić. Ostatnie sekundy aukcji to coś w stylu alkoholowego upojenia – serce zaczyna dziwnie bić, oddech robi się płytki, w głowie mętlik i pot na rękach. 3 sekundy, 2, 1. Koniec. Pojawia się informacja. Czytam – wygrałem!!!! Wow. . Euforia. I’m so happy. Oto kilka zdjęć z aukcji.