05/05/2026
Mercedes S 63 AMG
6,2 pojemności, 8 cylindrów, 525 koni...
Dziękuję, dobranoc...
Rzeczywiście można byłoby ten wywód zakończyć na trzech suchych faktach. Wszystko tutaj robi wrażenie, a jeszcze warto dodać, że nie jest to włoski supercar, który strzela fochem, kiedy najmniej się tego po nim oczekuje.
To niemiecka (można ich nie lubić, ale samochody produkowali ciekawe), kanapa na kołach. Bardziej małżeńskie łoże wodne z baldachimem, w apartamencie, na ostatnim piętrze kasyna w Las Vegas...
A do tego zap... jak wściekłe
No to też musi się zatrzymać. I tutaj zaczyna się bal, albo festival, albo festyn?
O ile tył jest w miarę normalny, ogromny jak na tył ale normalny, to przód jest kolejnym dowodem, że niemieccy inżynierowie mają skłonność do eksperymentowania z środkami psychoaktywnymi.
W skrócie... Przedni zacisk składa się z gigantycznego jarzma, które mieści dwa pełnowymiarowe zaciski jednotłoczkowe i 4 klocki...
Sensu i logiki próżno szukać. Chyba nawet stwórcy ich nie znaleźli, skoro wynalazek ten nie doczekał się kontynuacji.
Praca z tym zestawem była przygodą. Nie często trafiają się przykłady, że kiedyś człowieka ograniczała tylko fantazja, w porównaniu z dniem dzisiejszym, gdzie samochody tworzą księgowi.
A reszta...? Wiadomo, cynk, lakier w odcieniu złota AMG, nowe części i loga AMG na blachach, które posiadają przetłoczenia w tej właśnie formie, co trochę utrudnia odtworzenie oryginalnego loga... Ale tylko trochę 😉