25/07/2026
„Coś mi auto pływa”–sytuacja sprzed tygodnia. Sprawdzam zawieszenie, szukam luzów i nic. Wszystko w porządku. Klient mówi, że samochód dosłownie kilka dni temu przeszedł przegląd techniczny😁. Wydaje mi się, że przed przeglądem powinno się sprawdzić ciśnienie w kołach(być może wtedybyło ok). No ale pieczątka jest, temat zamknięty. Coś mnie tknęło i sprawdziłem opony. Wynik: lewy przód 1,2 bara, prawy przód 1,3. Tył w normie. Napompowałem koła, przejechałem się kawałek i samochód nagle prowadzi się super. Pytam klienta podchwytliwie, ile w ogóle pompuje ciśnienia do kół. Ten odpowiada, że przód 2,2, bo jest cięższy, a tył 2,1, bo jest lżejszy. No to pytam, skąd te wartości. Słyszę w odpowiedzi, że zawsze tak robi w każdym samochodzie. I weź tu dyskutuj. Te wartości są dokładnie obliczone dla danego samochodu. Kto tu jest winny? Klient czy diagnosta?Niby prosta sprawa, niby każdy wie, a jednak stało się, jak stało.