Right Riders Katowice

Right Riders Katowice "Federacja Right Riders to ogólnopolska organizacja zrzeszająca policjantów, członków International Police Association.
(1)

Right Riders Katowice powstał 11.11.2022 roku jako grupa miłośników motocykli, szanujących zasady i poszanowanie prawa."

Święto Policji to nie tylko uroczyste apele i odznaczenia, ale również czas wspólnego świętowania w gronie policyjnej ro...
24/07/2026

Święto Policji to nie tylko uroczyste apele i odznaczenia, ale również czas wspólnego świętowania w gronie policyjnej rodziny.

Członkowie Right Riders Katowice z dumą wzięli udział w rodzinnym pikniku zorganizowanym w lokalu Utropek w Ustroniu z okazji Święta Policji przez Komendanta Powiatowego Policji w Cieszynie oraz Region IPA Cieszyn. Wydarzenie było doskonałą okazją do integracji funkcjonariuszy, pracowników Policji, ich rodzin oraz przyjaciół, a także do budowania więzi, które są równie ważne jak codzienna służba.

Dziękujemy organizatorom za stworzenie wyjątkowej atmosfery pełnej życzliwości, uśmiechu i wspólnej zabawy. Cieszymy się, że mogliśmy być częścią tego wydarzenia, reprezentując nasz klub motocyklowy i promując wartości, które są nam szczególnie bliskie – przyjaźń, wzajemny szacunek, pomoc oraz pasję do motocykli.

Gratulujemy wszystkim wyróżnionym i awansowanym funkcjonariuszom oraz składamy najserdeczniejsze życzenia wszystkim policjantkom, policjantom i pracownikom Policji – satysfakcji ze służby, zdrowia, pomyślności i zawsze bezpiecznych powrotów do domu.

Right Riders Katowice – Razem na służbie, razem na drodze! 🏍️💙🚔

24/07/2026
Wszystkim koleżankom i kolegom w służbie oraz tym emerytowanym życzymy Wszystkiego najlepszego ...🫡
22/07/2026

Wszystkim koleżankom i kolegom w służbie oraz tym emerytowanym życzymy Wszystkiego najlepszego ...🫡

Zapraszamy 💪💪
13/07/2026

Zapraszamy 💪💪

Niestety to już koniec....😢😢 Podróż do Norwegii miała być spełnieniem marzeń Naszego brata klubowego Kola – kolejną niez...
08/07/2026

Niestety to już koniec....😢😢

Podróż do Norwegii miała być spełnieniem marzeń Naszego brata klubowego Kola – kolejną niezapomnianą przygodą na dwóch kołach, pełną majestatycznych fiordów, górskich serpentyn i wolności, którą daje tylko motocykl. Każdy przejechany kilometr przybliżał do celu, a jednocześnie dostarczał nowych wspomnień i emocji.

Los miał jednak inne plany. W najmniej oczekiwanym momencie motocykl odmówił posłuszeństwa. Awaria okazała się na tyle poważna, że dalsza jazda stała się niemożliwa. W jednej chwili marzenie o dotarciu do najpiękniejszych zakątków Norwegii zatrzymało się na poboczu drogi wraz z unieruchomioną maszyną.

Zamiast radości z osiągnięcia celu pojawiło się rozczarowanie i bezsilność. Trudno było pogodzić się z myślą, że wielomiesięczne przygotowania, plany i oczekiwania zakończą się przedwcześnie. Pozostał smutek, niedosyt i świadomość, że ta wyprawa nie doczeka swojego wymarzonego finału.

Choć podróż dobiegła końca wcześniej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać, pozostaną wspomnienia wspólnie pokonanych kilometrów, spotkanych ludzi i chwil spędzonych w drodze. Czasem to właśnie takie nieoczekiwane zakończenia najmocniej zapisują się w pamięci motocyklisty.

Pozdrawiamy Naszych przyjaciół z Klub motocyklowy Right Riders Warszawa , Right Riders Radom i Wojskowy Klub Motocyklowy , którzy kontynuują wyprawę.

My też tam jeszcze pojedziemy..💪💪

Dzień drugi – między Bałtykiem a królestwem syren. Drugiego dnia podróży Kolo obudził się przy szwedzkim wybrzeżu wspóln...
04/07/2026

Dzień drugi – między Bałtykiem a królestwem syren.
Drugiego dnia podróży Kolo obudził się przy szwedzkim wybrzeżu wspólnie z przyjaciółmi z Klub motocyklowy Right Riders Warszawa , Right Riders Radom i Wojskowy Klub Motocyklowy, gdzie poranne światło leniwie ślizgało się po wodach Bałtyku, a morska bryza niosła zapach soli, przygody i kolejnych nieodkrytych kilometrów.
Motocykl czekał gotowy, jak wierny druh, który nie pyta o cel, lecz zawsze jest gotów ruszyć dalej.
Pierwszym przystankiem było Ystad – miasto jak z kart starej skandynawskiej baśni. Wąskie brukowane uliczki prowadziły między kolorowymi domami o szachulcowych ścianach, a czas zdawał się płynąć tam wolniej niż gdziekolwiek indziej. Kolo spacerował pośród historii zapisanej w cegłach, oknach i kamieniach pamiętających wieki żeglarzy, kupców i podróżników.
Przez chwilę był nie tylko motocyklistą.
Był wędrowcem.
Gdy silnik ponownie ożył, droga poprowadziła go ku jednej z najbardziej niezwykłych przepraw północnej Europy. Przed nim otworzyła się cieśnina Øresund – granica i jednocześnie most między dwoma światami.
Morze połyskiwało pod niebem niczym rozlana stal, a wiatr znad wody uderzał w motocykl z siłą, która przypominała, że natura tutaj zawsze pozostaje gospodarzem. Kolo przemierzał most zawieszony między niebem a wodą, jakby przez chwilę jechał po linii wyznaczającej horyzont.
Po lewej bezkres morza.
Po prawej bezkres marzeń.
A gdzieś pomiędzy nimi on — człowiek z Right Riders Katowice , który jeszcze niedawno planował tę wyprawę przy klubowym stole, a teraz własnymi kołami zdobywał północ Europy.
Za mostem czekała Kopenhaga.
Miasto rowerów, kanałów, kolorowych kamienic i królewskiej elegancji.
Kolo zanurzył się w jej rytmie niczym marynarz wpływający do nowego portu. Spacerował nad wodą, obserwował gwar nabrzeży, podziwiał historyczne budowle i uśmiechy ludzi, którzy zdawali się żyć w idealnej harmonii z miastem.
Wieczorne światła odbijały się w kanałach jak tysiące migoczących gwiazd. Motocykl odpoczywał po dniu pełnym wrażeń, a jego właściciel chłonął atmosferę miejsca, które od wieków było bramą między Skandynawią a resztą świata.
Tego dnia nie zdobywał gór ani fiordów.
Zdobywał wspomnienia.
I gdy noc przykrywała Kopenhagę granatowym płaszczem, Kolo wiedział już, że ta wyprawa jest czymś więcej niż podróżą do Norwegii.
To była droga przez marzenia.
A każdy kolejny kilometr prowadził go coraz bliżej północnej legendy, która czekała na niego za fiordami, górami i niekończącymi się drogami Skandynawii. 🏍️🇸🇪🌉🇩🇰🇳🇴

03/07/2026

Kolo na północ.🇧🇻🇧🇻🇧🇻🇧🇻
Poranek był ciężki od chmur, a asfalt błyszczał jeszcze po nocnym deszczu. W powietrzu wisiała cisza tych dni, które nie pytają, czy jesteś gotów — po prostu otwierają drogę.
Skarbnik klubu Right Riders Katowice, zwany przez wszystkich Kolo, siedział już za sterami swojego motocykla. Przed nim nie było zwykłej trasy. Przed nim rozciągała się pierwsza w jego klubowej i motocyklowej historii wyprawa, która miała zapisać się w pamięci jak najpiękniejsza pieśń o wolności.
Jednak w tę drogę nie ruszał całkiem sam.
Przez pierwsze kilometry towarzyszył mu vice prezydent Right Riders Katowice — Kołocz. Dwa motocykle przecinały śląskie drogi niczym bracia podróżnicy, których połączyła pasja, przyjaźń i klubowe barwy. Nie było potrzeby wielu słów. Warkot silników mówił za nich wszystko. Było w tym geście coś więcej niż zwykłe odprowadzenie — był szacunek, wsparcie i symboliczne przekazanie pałeczki temu, który właśnie wyruszał spełniać swoje marzenie.
Po kilku wspólnych kilometrach nadszedł moment rozstania.
Kołocz uniósł dłoń w motocyklowym pozdrowieniu, a Kolo odpowiedział tym samym. Chwila trwała ledwie kilka sekund, lecz pozostanie w pamięci na długie lata. Jeden zawrócił ku codzienności, drugi ruszył ku przygodzie.
Silnik zamruczał głęboko, jakby sam wyczuwał wagę chwili.
Za plecami zostawał Śląsk — znajome drogi, obowiązki i liczby, które przez lata sumował jako skarbnik. Przed nim czekały tysiące kilometrów, promy przecinające chłodne morza, szwedzkie lasy pachnące żywicą i wreszcie Norwegia — kraj, gdzie góry spotykają się z niebem, a fiordy wyglądają jak ślady pozostawione przez samych bogów.
Każdy kilometr odbierał mu trochę zwykłości, a dodawał odrobinę legendy.
Mijał miasta, granice i kolejne wschody słońca. Deszcz stukał w kask niczym bębny zwiastujące przygodę. Wiatr szarpał kurtkę, ale nie był przeciwnikiem — był towarzyszem podróży. Motocykl niósł go dalej, wiernie i spokojnie, jak koń dawnych wędrowców.
I wiedział.
Że wróci bogatszy nie o pieniądze, które tak pieczołowicie liczył jako skarbnik, lecz o coś znacznie cenniejszego — o drogę, której nie da się zamknąć w żadnym budżecie. Bo tego dnia Kolo nie pojechał tylko do Norwegii. Tego dnia, żegnany przez Kołocza i niosąc ze sobą ducha całego klubu, stał się częścią wielkiej motocyklowej legendy Right Riders Katowice. A gdzieś pomiędzy śląskim asfaltem a norweskimi fiordami narodzi się historia, którą jeszcze przez wiele lat będą opowiadać przy klubowym ognisku, gdy dźwięk silników ucichnie, a pozostaną już tylko wspomnienia. 🏍️🇵🇱🇳🇴

📢 PILNE: POMOC DLA NASZEGO BRATA - VICE PREZYDENTA RIGHT RIDERS KATOWICE! Niestety, żywioł nie oszczędza nikogo. Ostatni...
01/07/2026

📢 PILNE: POMOC DLA NASZEGO BRATA - VICE PREZYDENTA RIGHT RIDERS KATOWICE!
Niestety, żywioł nie oszczędza nikogo. Ostatnia wichura zerwała dach z domu naszego klubowego brata, zostawiając go i jego rodzinę w bardzo trudnej sytuacji.
Jako rodzina RR Katowice, nie zostawiamy swoich w potrzebie. Zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie finansowe, które pomoże w jak najszybszym pokryciu kosztów naprawy dachu i zabezpieczeniu domu. Każda złotówka ma znaczenie!
Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/3hhxhd?fbclid=IwdGRjcASxumRjbGNrBLG6YGV4dG4DYWVtAjExAHNydGMGYXBwX2lkDDM1MDY4NTUzMTcyOAABHsB6n6yNzxYoqzLtL57DRLDbGFznkONh1vwcfoh0QpL1EV9qU0ybmDY3AmO5_aem_vCbd-yZmX1NOj5k7oSOo3Q

Prosimy o udostępnianie tego posta. Dziękujemy za każdą pomoc, dobre słowo i wsparcie w tym trudnym czasie. Razem możemy więcej! ✊

Pmóżmy naszemu koledze i jego rodzinie!Nasz kolega – policjant – oraz jego rodzina znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. W wyniku gwałtownej burzy, silnego wiatru i ekstremalnych warunków pogodowych dach domu, w którym mieszkali, został całkowicie zerwany. Budynek jest własności....

Adres

Katowice

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Right Riders Katowice umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij