22/10/2026
Kilka dni temu Mercedes pokazał światu nowego AMG GT SUV-a i... cóż, w naszym zespole zdania są, delikatnie mówiąc, mocno podzielone.
Kiedyś plakietka „AMG GT” oznaczała zmysłowe proporcje, długą maskę i sylwetkę, od której uginały się kolana. Dziś dostajemy 2,6-tonowego, elektrycznego kolosa, który z przodu wygląda trochę tak, jakby styliści wygładzili go kostką mydła. Co najzabawniejsze, bazowa wersja GT 53 ma niemal całkowicie zaślepiony pas przedni, a mimo to stawia w powietrzu… większy opór niż mocniejsze odmiany z wielkimi wlotami chłodzenia. Czy to ta Niemiecka logika w pełnej krasie?
Owszem, na papierze to technologiczny potwór. Topowy wariant ma grubo ponad 1100 koni mechanicznych, 2000 Nm momentu i zapewne przy pełnym wciśnięciu gazu potrafi przestawić układ narządów wewnętrznych. Ale samochód z logo AMG powinien wywoływać ciarki samym swoim widokiem, a nie tylko przypominać piekielnie szybkie, aerodynamiczne urządzenie AGD.
My wciąż próbujemy oswoić się z tą nową estetyką i mamy spore wątpliwości. A jak to wygląda u Was ? Odważny krok w przyszłość czy jednak AMG powinno wrócić do deski kreślarskiej? Dajcie znać w komentarzach!